Przestaję wierzyć w badania marketingowe dotyczące czytelnictwa. Od kiedy jeżdzę tramwajem lub autobusem spotykam wiele osób czytających książki lub przeglądających gazety. Nie wnikam jakie książki czytają podróżujący, ale z obserwacji wynika, że są to zarówno poradniki (typu jak zostać mistrzem sprzedaży), powieści sensacyjne, popularne czytadła (Stephanie Myers jest górą) czy też tzw. literatura kobieca.
Pamiętam jeden z wywiadów z Weroniką Wawrzkiewicz, dziennikarką radia PIN, że zawsze zabiera ze sobą książkę i czyta ją w tramwaju.
Ja też zawsze mam książkę ze sobą, wyciagam ją gdy tylko mogę poczytać. Ma ona też i inne znaczenie. Jest talizmanem. Gdy będę się nudzić lub na coś czekać (np. w kawiarni) wystarczy tylko siegnąć.